Podstawowe cechy dobrej wizji

Wiesław Ziemba

 

Cechy dobrej wizji to temat, który został mi zadany do opracowania. Zastanawiając się nad nim zacząłem zadawać pytania. Czy można stworzyć sobie wizję czy trzeba ją odkryć? Czy wizja w sensie naszego przeznaczenia jest jedna, czy mamy do wyboru różne opcje? Czy wizja usztywnia, nasze życie, czy je rozwija, poszerza? Czy wizja daje jakieś miejsce na spontaniczność, impulsywne działanie?

Muszę przyznać, że w moim życiu pytanie o potrzebę posiadania wizji przyszło dość późno. Jednak kiedy przyszło, pomogło mi sprecyzować, zdefiniować i opisać, uwypuklić kierunek mojego życia i uporządkować je. Pokazało mi też wyraźniej dziedziny słabości, które wymagają zmiany. Oczywiście, nie mogę powiedzieć, że przez lata, kiedy nie miałem zdefiniowanej wizji niczego nie dokonałem. Brak wizji nie dyskwalifikował mnie w oczach Boga. Rzeczy w moim życiu działy się nie dlatego, ze miałem wizję, ale dlatego, że wiedziałem, że jestem powołany przez Boga, że On przeznaczył mnie do bycia ze sobą i do realizowania Jego planu dla mnie. Właśnie to przez lata było fundamentem mojego działania. Wierzę, że moje życie było przez Niego kierowane zgodnie z planem, jaki ma dla mojego życia. Nazywa się to prowadzeniem Ducha Świętego. Ale wierzę też, że Bóg  chce abyśmy prowadzili życie jak najbardziej świadome, abyśmy upewniali się na swojej drodze albo ją korygowali.  

W dzisiejszym świecie, tak środowisku świeckim jak i chrześcijańskim dużo mówi się o wizji, misji, celach dla życia, powstają różne definicje, różnice w spojrzeniu, dzieleniu się nią i wypełnianiu jej. Więc zacznę od tego, czy można w ogóle mówić o obiektywnej ocenie wizji? Jakie są kryteria do obiektywnej  oceny wizji, jak można stwierdzić, czy wizja jest dobra czy zła?  Jest to ważne, bo poszukiwanie wizji jest dziś powszechne.

Wiele ludzi wierzy, że sam fakt posiadanie wizji przyniesie im sukces. Zresztą z niektórych nauczań i publikacji można taki wniosek wysnuć. Innymi słowy jest to wiara w wizję. Nieważne jaka wizja, ale trzeba ją mieć. To tak jak niektórzy mówią o wierze. Mówią, że trzeba w coś wierzyć - nieważne w co, ale wierzyć. Taka wiara w wiarę. Wiemy, że to nieprawda. Ważne jest, gdzie ta wiara jest umiejscowiona, zakotwiczona.

Zwróćcie uwagę, że w dzisiejszym świecie jest wiele różnych wierzeń, pomysłów na życie. Świat zachodni budowany jest głównie w oparciu o idee świeckiego humanizmu i materializmu. To wszytko razem łączy się w filozofię New Age, która przenika świat. W humanizmie na przykład, człowiek jest w centrum. Wszystko opiera się o „ego”. Dominuje wiara we własne możliwości, w samowystarczalność. Wszystko jest wokół człowieka i dla zaspokojenia potrzeb jego ego. Ruch New Age z kolei pozbawia człowieka jakichkolwiek absolutów. Wszystko jest względne. Nie ma niczego stałego.

 Z punktu widzenia Pisma Świętego tak nie jest. Bóg jest w centrum, a człowiek jest stworzony aby był odbiciem chwały Bożej, aby Go reprezentować i wykonać Jego plan. Dlatego jestem ostrożny w mówieniu „moja wizja, mam wizję”, bo moje życie ma mieć rolę służebną. W związku z tym, robiąc rzeczy, które robię, myślę w szerszej perspektywie, staram się myśleć globalnie. Bóg mnie tu postawił, abym odegrał jakaś rolę, jestem tu ze względu na Niego. Wtedy moje „ja” schodzi na dalszy plan. Ale często bywa tak, że przez wpływ wartości humanizmu, wierzący  gubią się. Realizują swoją wizję i stopniowo odchodzą od Boga, chociaż nawet tego nie dostrzegają. Pogoń za realizacją wizji ich pochłania, ale tracą coś, co jest najważniejsze - życie. Mijają się ze swoim przeznaczeniem.

Pan Jezus powiedział: „Cóż pomoże człowiekowi, jeśliby cały świat pozyskał, a na swojej duszy poniósł szkodę? Co da człowiek w zamian za swoją duszę?”(Mat 16:26)

Kiedy przypatruję się Kościołowi dzisiaj, dostrzegam duże zagubienie. Skąd? Nasz światopogląd nie jest wystarczająco precyzyjny, klarowny. Życie chrześcijańskie jest często mieszanką różnych rzeczy. Z moich obserwacji wynika, że dzisiaj ludzie wierzący słabo znają Biblię, a przecież bez niej nie możemy dobrze żyć. Jeśli nie znamy Biblii, to nie mamy właściwego punktu odniesienia, fundamentu, by określić, co się w życiu liczy, a co nie. Po prostu dryfujemy. Kiedy przychodzą do nas różne  rzeczy, idee ze świata, to im ulegamy, bo nie ma fundamentu, żeby to ocenić, zweryfikować. Dajemy się łatwo złapać w pułapki. Dlaczego? Bo nie trzymamy się prawdy absolutnej. Dziś w świecie wszystko jest względne, każdy może sobie wybrać swoją drogę. Nie ma obiektywnej moralności, każde społeczeństwo może wybrać własną moralność.  Jeśli Kościół nie staje mocno na fundamencie Słowa Bożego, to się gubi, ginie i przestaje się liczyć. Tak więc, ponieważ zostaliśmy stworzeni przez Boga i On ma wizję dla Ciebie jako jednostki, dla całego swojego ludu, dla całej ziemi, potrzebujemy ją odkryć i przejąć. Można to nazwać odkryciem swojego przeznaczenia w Bogu.

Cechy dobrej wizji:

Wizja powinna być pozytywnym obrazem lepszego jutra

 Kiedy wizja może być pozytywnym obrazem jutra? Czy wystarczy powiedzieć „myślę sobie, że moja przyszłość będzie taka a taka, że to i to się dokona, a ponieważ tak myślę, to się stanie”.

Bóg mówi „Mam o was dobre myśli”, ale jednocześnie stawia warunki. Nie wystarczy sobie wmawiać, że moja przyszłość będzie świetlana - są do zrobienia pewne rzeczy, są warunki, które muszą zostać spełnione, aby ona się wykonała. Bóg mówi „Jeśli mnie nie usłuchacie to ja będę płakał w ukryciu i sprowadzę was do niewoli”. Więc o co tutaj chodzi? Chodzi o perspektywę, światopogląd, na którym buduje się życie. Czym jest ten światopogląd? To perspektywa Królestwa Bożego. To jest hasło: Królestwo Boże. My dopiero to odkrywamy po długim okresie zagubienia jeśli chodzi o przeznaczenie, wizję dla Kościoła. Choć to zawsze było w Biblii, przez wieki było przed nami ukryte, zasłonięte. Gdy dzisiaj czytam Biblię i patrzę na życie z perspektywy Królestwa, to wszystkie puzzle układają się w całość.  Perspektywa Królestwa to cały Boży plan, Boży zamysł, jaki On ma dla tej ziemi. I kiedy mówię o Bożym planie, to mówię o planie, który był od początku i nigdy się nie zmienił. A tym planem jest Boże absolutne  panowanie na ziemi.  To jest ten światopogląd - Boże panowanie na Ziemi. Nie ma ono być objawione tylko nam, żeby się nam lepiej żyło. To jest całkowicie obiektywna rzecz, to jest uniwersalny system, dzięki któremu ta ziemia może dobrze funkcjonować, może żyć pod błogosławieństwem. I nie możemy sobie powiedzieć tak: „my będziemy sobie budować swoją wizję, niewierzący niech budują swoja, a my ich będziemy uczyć tego co zostało nam objawione”. Podobało mi się to, co powiedział jeden z moich znajomych, który działa na polu przygotowywania przywódców, liderów i został przez świeckich zauważony i poproszony do szkolenia ludzi władzy. Kiedy przychodzą do niego po pomoc, on mówi, że nie może im pomoc, jeśli nie będzie mógł im mówić o Chrystusie. Jeśli ma im pomoc w przywództwie i w innym rzeczach, musi mówić o Chrystusie. Dlaczego? Bo od tego się wszytko zaczyna. Chrystus jedna nas z Bogiem, prowadzi do Niego i do poznania Go. Poznanie Boga to poznanie Jego celów, zamysłów i planów i poddanie się im. To i tylko to gwarantuje sukces. To jest obiektywne i uniwersalne. Poddanie całego stworzenia pod panowanie Boga jest celem i gwarancją powodzenia dla ziemi. Nie ma innej możliwości. Musimy zrozumieć tę koncepcję, że ziemia będzie błogosławiona tylko wtedy, kiedy będzie pod panowaniem Jezusa. On przyszedł, by przywrócić ten pierwotny stan, stan sprzed upadku w grzech, aby Boży plan został zrealizowany, by ziemia była błogosławiona.

Ludzie w świecie mówią sobie: „ja mam wizję, odniosę sukces”. Bardzo skupiamy się na sukcesie, podziwiamy wielkich biznesmenów, którzy odnoszą sukces w sferze finansowej. Jednak często ich życie to kompletna porażka. Czy to jest sukces? Czy sukces mierzy się finansami? Mówimy, że pieniądze są ważne.  Ale w Królestwie to nie one są kluczem. Dla Boga ważne jest, w jaki sposób finanse funkcjonują według Królestwa Bożego. Wierzymy, że Bóg chce uczynić nowe rzeczy i mówimy, że do tego potrzebne są finanse. A Królestwo nie potrzebuje finansów. Bo co z tego, że Królestwo będzie miało finanse, jeśli one nas zniszczą. W większości przypadków z historii  pieniądze to właśnie robiły z ludźmi – niszczyły ich. W Nowym Testamencie temat bogactwa i pieniędzy jest najczęściej wspominany w negatywnym aspekcie. To dla nas ostrzeżenie. Bóg chce nas nauczyć właściwego stosunku do tych rzeczy, abyśmy mogli budować wizje, budować rzeczy w oparciu o finanse i aby one nas nie niszczyły. Można mieć jakieś marzenia,  które nazywamy wizją, ale Bóg nie uwolni finansów na ich realizacje dopóki będzie mógł nam ufać. To jest wyzwanie.  Jeszcze raz podkreślę - kluczem nie są pieniądze, kluczem jest nasze serce, nasze poddanie Bogu, perspektywa Królestwa, Bożego panowania w każdej dziedzinie życia.

Globalne myślenie zawiera w sobie perspektywę wieczności, która jest związana z wizją Królestwa.

Dla mnie globalne myślenie to wizja transformacji narodu, narodów a nie tylko wizja przebudzenia, które poruszy kościół bez wpływu na świat.

Znaczenie globalnego spojrzenia w kontekście wizji-światopogląd

 U podstaw dobrej wizji leży światopogląd. Objawienie Boga jest wielkim przywilejem dla nas i powinniśmy tym żyć, szukać tego i być gotowymi propagować to, jednoznacznie mówić o tym w odniesieniu do wizji.

To oznacza, że dobra wizja jest zgodna z wolą Bożą, jest podporządkowana Jemu. I zanim zobaczymy wolę Bożą dla naszego życia musimy zobaczyć ją w szerszej perspektywie. Ja nazywam to globalnym myśleniem. Ktoś powiedział kiedyś: „Myśl globalnie, działaj lokalnie”. Oznacza to, że pierwsza jest ta szeroka perspektywa, a potem my sprowadzamy ją do poszczególnych dziedzin życia, zgodnie ze wzorcem, punktem odniesienia. Czyli z naszą wizją, tą którą otrzymujemy, wchodzimy w Boży plan. Odbieramy od niego wizję, cele i instrukcje działania. Pamiętajmy, że Boży pierwotny plan się nigdy nie zmienił. Bóg jest Panem i ma przedstawicieli, którzy pracują na ziemi. Bóg nie skazał tej ziemi na zniszczenie. Czytając Nowy Testament widzimy, że synowie Boży są na ziemi po to, aby przynieść odnowienie dla tej ziemi. Całe stworzenie oczekuje objawienia się synów Bożych, bo cierpi. I niebo musi zatrzymać Jezusa aż do czasu odnowienia rzeczy, co dokona się właśnie przez synów Bożych – tych, którzy niosą autorytet nieba, niosą moc nieba, całą idee Królestwa. Oni je sprowadzają. Tylko ludzie Królestwa mogą mieć pozytywny obraz jutra. Ludzie bezbożni mogą sobie to wmawiać, ale tak naprawdę tego nie mają. W Ewangelii Łukasza  jest przypowieść o człowieku, któremu materialnie się powiodło, wzbogacił, miał wszystko czego zapragnął. To była jego wizja: „duszo masz wiele dóbr na wiele lat – jedz, żyj i wesel się”. A co na to mówi Bóg? Możesz sobie mieć wizje, głupi człowieku, ale tej nocy zażądają twojej duszy. A co będzie z tym co zgromadziłeś? Tak właśnie kończą się wizje bezbożnych ludzi.

Inspiracja

Tak więc pierwsza rzecz to światopogląd. Druga to inspiracja. Skąd ona przychodzi? Wierzę w to, że każda wizja ma swój początek – może przyjść Boga, ale może też przyjść od diabla lub z duszy człowieka. Inspiracja musi być skądś. Biblia mówi o martwych uczynkach i o dziełach wiary. Wiele dobrych rzeczy, które się dzieją, są tak naprawdę martwymi uczynkami. Martwe uczynki niekoniecznie są złe – charakteryzują się tym, że my myślimy, że coś nam dają, a tak naprawdę niczego nam nie dają. Natomiast dzieła wiary są tymi, które nas do czegoś prowadzą, nadają znaczenie naszemu życiu i tej ziemi. Dlatego ważne jest, by rozpoznawać inspiracje.

Motywacja

Trzecia rzecz to jest motywacja. Jakie motywy towarzyszą temu, co ludzie robią? Czy motywacja jest skierowana na nich? Czy skupiają się na tym, żeby zdobyć uznanie, sławę, być podziwianymi, żeby zaistnieć? Czy to jest coś na czym budują swoją wartość? Zdarza się, i to nie rzadko, że pod wzniosłymi hasłami kryje się egoizm, własny interes itd. Przypatrując się człowiekowi uważnie można zobaczyć jego motywacje. Kiedy patrzymy na życie oczami  Królestwa to zobaczymy, że nie zawsze to, co w oczach ludzkich jest wielkie, jest naprawdę wielkie. I odwrotnie – nie wszystko co w oczach ludzkich jest małe lub niezauważalne, jest naprawdę małe. Taka jest ekonomia Królestwa. Czy nasze znaczenie i wpływ są przez Boga widziane tak samo jak przez nas samych i innych ludzi? Może się okazać ze największy wpływ wywarliśmy nie tym, czym myśleliśmy ze wywieramy.

Wizja powinna być wielowymiarowa

Kolejna cecha dobrej wizji – dobra wizja jest wielowymiarowa. To nie oznacza, że mamy mieć wiele wizji. Myślę, że kiedy uchwycimy to, że podstawą jest perspektywa Królestwa, to wszystko się ułoży w całość. Wizja dla mojego życia wypływa z perspektywy biblijnej. Na przykład, kiedy byłem młody, Bóg dał mi pragnienie w sercu i mogę to nazwać częścią wizji. To słowa z psalmu 92:13-16; „Ci, którzy są zasadzeni w domu Pańskim wyrastają na dziedzińcach Boga naszego, jeszcze w starości  przynoszą owoc, są pełni sił i świeżości, aby obwieszczać, że Pan jest prawy i jest opoką dla tych, którzy Go miłują.” Tak zobaczyłem swoje życie w starości. To się stało jednym z ogniw wizji, jaką wierzę, że otrzymałem. Mamy dziś pewne dziedziny życia, do których przychodzi Królestwo. Pamiętam początki mojej służby – to była praca ewangelizacyjna w oazach i ze środowiskiem muzyków dla pozyskania ich dla Królestwa. Teraz Bóg mówi dużo o edukacji, Cindy Jacobs o tym prorokowała. Inna dziedzina, to dziedzina biznesu, chcemy w Polsce były biznesy reprezentujące Królestwo Boże. Ja sam nie muszę być w tym wszystkim, ale zaszczepiam wizję i wspieram ludzi w te rzeczy zaangażowanych, rzucam im wyzwanie, mówię w jaki sposób mają oni funkcjonować. Kolejna sfera to polityka, i tu wyraźnie widzimy jak Bóg otwiera drzwi.

Dobra wizja łączy ludzi i włącza ludzi w realizację

Dobra wizja łączy ludzi i włącza ludzi w jej realizację. W Bożym Królestwie chodzi o ludzi. Daliśmy się chyba złapać w pułapkę systemu świata - to oznacza, ze kiedy mamy swoją wizję, wykorzystujemy ludzi, aby ją wypełnić. Oni są najemnikami, którzy mają nam pomóc realizować siebie. To sprawia, że ludzie są zmęczeni, wypaleni. A to ludzie są kluczem w Królestwie, Bóg działa przez ludzi. Ważne jest, aby w wizji widzieć ludzi, a nie programy, projekty, struktury, doktryny, zasoby materialne itd. Dla lidera powinno być radością, kiedy ludzie chwytają wizję jako swoją, realizują ją i rozszerzają. Przecież to nie on jestem właścicielem wizji ale Pan Bóg.

 Często jest tak, że aby wizja rozwijała się, to trzeba przekazać ją i iść w inne miejsce, albo pozwolić innym przejść do nowego miejsca, do miejsca samodzielności. Liderzy muszą pamiętać, że ich zadaniem jest doprowadzenie ludzi do miejsca, gdzie będą słyszeć Pana Boga i będą mieli wizję od Boga dla siebie.I jescze jedno. Nie potrzeba być silną dominującą osobowością aby realizować dużą wizję.

 Dobra wizja motywuje do modlitwy

 Noszenie wizji w modlitwie oznacza, że jest się całkowicie zależnym od Pana Boga. Wiesz, że bez Niego nic nie możesz zrobić. Jeśli masz wizję od Boga, dobrą, mocną wizję, to nie możesz obejść się bez modlitwy. Nie rozumiem ludzi, którzy mówią „nie mam czasu na modlitwę”. To przez to kościół jest taki jaki jest… Pan Jezus powiedział: „Nic beze Mnie uczynić nie możecie”. Ale jeśli nawet coś  wykonamy to mamy mówić: „jesteśmy bezużytecznymi sługami”. Taka postawa nie jest dziś popularna.

 Dobra wizja musi być spisana

Powinna być zapisana, ale przede wszystkim musi być w nas i ma być realizowana. Spisanie potrzebne jest dla klarowności i komunikacji wizji.

 Dobra wizja jest zwięzła i prosta

Przykład wizji Kościoła Anastasis w Legnicy:

                                   “Uczynić Jezusa znanym wszystkim ludziom”

Przykład  wizji Antoniego Nocka z Francji:

                                   “Zdobyć jedną duszę, przygotować jednego pracownika,

                                   założyć jeden kościół.”

 Dobra wizja musi być realizowana Jego metodami i sposobami.

Tu pojawia się element charakteru. Mamy reprezentować najwyższe standardy. Bóg chce mieć najlepszych ludzi i wyposaża ich, aby byli najlepsi. Najlepsi to ci najbardziej posłuszni. Wizja ma przynieść chwałę Jemu, nie nam. Wierzę, że żyjemy w czasie, kiedy Bóg przychodzi z oczyszczeniem i korektą. Wszystko ma być tak jak On zaplanował. Cel nie uświęca środków. Pismo Święte mówi, że “Bóg wprawdzie puszczał płazem czasy niewiedzy ale teraz wzywa wszystkich, wszędzie aby się opamiętali”, czyli postępowali w sposób godny Pana. Są przykłady ludzi, którzy mieli wielki potencjał, ale „puściły” im hamulce charakteru i nie dotarli tam gdzie mogli dotrzeć.

Czemu lub komu ma służyć twoja wizja?

Mi, czemuś czy komuś? Najważniejsze jest aby wiedzieć, że należymy do Boga, służymy Jemu i wizja ma służyć Jemu i Jego Królestwu.

 

Konkluzja – Czy twoja wizja jest wizją zmiany systemu tego świata? Jezus został ukrzyżowany, bo wdarł się w system świata i zmieniał go. Stał się zagrożeniem dla systemu. Czy jesteś gotowy stać się zagrożeniem dla systemu tego świata aby rozszerzać Królestwo Boże?

 

 
Ewa
2010-03-05 14:17
Wyświetleń: 1251
Aby dodać komentarz musisz być zalogowany.
Logowanie
Login
Hasło